NARM trauma relacyjna
Przeczytaj

Nie każda trauma wiąże się z jednym wydarzeniem, które można wskazać w życiorysie. Czasem jej źródłem jest to, czego przez lata brakowało w ważnych relacjach: emocjonalnej dostępności, dostrojenia, ochrony, prawa do potrzeb, swobodnego wyrażania złości albo możliwości bycia sobą bez ryzyka utraty więzi. Człowiek może wtedy wejść w dorosłość bez wyraźnych wspomnień „czegoś strasznego”, a jednak z głębokim przekonaniem, że jest z nim coś nie tak, że bliskość jest niebezpieczna albo że na miłość i akceptację trzeba zasłużyć.

NARM, czyli NeuroAffective Relational Model – po polsku NeuroAfektywny Model Relacyjny – powstał z myślą o takich właśnie doświadczeniach. Jest podejściem do pracy z traumą rozwojową, relacyjną i złożoną, które łączy rozumienie psychologiczne, relację terapeutyczną oraz uważność na ciało. Nie koncentruje się wyłącznie na tym, co wydarzyło się w przeszłości. Pyta przede wszystkim o to, jak dawne sposoby przetrwania organizują dzisiejsze emocje, relacje, obraz siebie i zdolność do dokonywania wyborów.

Czym jest NARM?

Model NARM został opracowany przez psychologa i psychoterapeutę Laurence’a Hellera. Czerpie między innymi z psychoterapii psychodynamicznej, teorii przywiązania, terapii Gestalt, podejść poznawczych i psychoterapii zorientowanych na ciało. Jego szczególnym obszarem zainteresowania są długofalowe skutki wczesnych doświadczeń relacyjnych.

Nazwa modelu wskazuje na trzy wzajemnie powiązane wymiary:

  • neuroafektywny, ponieważ uwzględnia emocje, pobudzenie, reakcje ciała i zdolność do samoregulacji;
  • relacyjny, ponieważ nasze poczucie siebie kształtuje się w kontakcie z innymi, a wiele dawnych sposobów ochrony ujawnia się również w bieżących relacjach;
  • rozwojowy, ponieważ przygląda się temu, jak przystosowania potrzebne w dzieciństwie mogą wpływać na funkcjonowanie osoby dorosłej.

W NARM objawu nie traktuje się jak wadliwego elementu, który należy szybko usunąć. Nadmierna kontrola, wycofanie, perfekcjonizm, tłumienie potrzeb czy trudność w proszeniu o pomoc mogły kiedyś chronić więź, ograniczać ryzyko odrzucenia albo pomagać dziecku funkcjonować w środowisku, którego nie mogło zmienić. Problem pojawia się wtedy, gdy dawna ochrona zaczyna działać automatycznie, mimo że obecna sytuacja daje już inne możliwości.

Trauma relacyjna i rozwojowa – nie tylko to, co się wydarzyło

Trauma relacyjna może powstawać w następstwie przemocy, nadużycia lub zaniedbania, ale nie ogranicza się do tych doświadczeń. Może wiązać się również z przewlekłym brakiem emocjonalnego dostrojenia, nieprzewidywalnością opiekunów, odwróceniem ról w rodzinie, zawstydzaniem, kontrolą albo sytuacją, w której dziecko musiało rezygnować z części siebie, żeby zachować potrzebną mu relację.

To ważne rozróżnienie: pojęcia „trauma relacyjna” i „trauma rozwojowa” opisują sposób rozumienia doświadczeń oraz ich możliwych następstw, ale same w sobie nie są rozpoznaniami klinicznymi. W ICD-11 wyodrębniono natomiast złożone zaburzenie stresowe pourazowe, czyli complex PTSD. Obejmuje ono objawy PTSD oraz utrwalone trudności w regulowaniu emocji, negatywny obraz siebie i problemy w relacjach. Nie każda osoba po trudnym dzieciństwie spełnia jednak kryteria PTSD lub complex PTSD. O rozpoznaniu decyduje pełny obraz objawów i funkcjonowania, nie sama historia życia.

NARM pomaga zobaczyć, że skutkiem trudnych relacji nie musi być wyłącznie lęk przed innymi. Równie bolesny bywa sposób, w jaki człowiek zaczyna odnosić się do siebie. Zamiast myśli „nie mogłem wtedy liczyć na dorosłych” może utrwalić się przekonanie „jestem zbyt wymagający”. Zamiast „moja złość nie była bezpieczna w tej rodzinie” pojawia się „ze mną jest coś nie tak, kiedy się złoszczę”. Właśnie takie utożsamienia z winą, wstydem i poczuciem wadliwości znajdują się w centrum zainteresowania NARM.

Strategie przetrwania: kiedy ochrona staje się ograniczeniem

Według NARM dziecko rozwija się wokół podstawowych potrzeb: kontaktu, dostrojenia, zaufania, autonomii oraz miłości i seksualności. Gdy realizowanie którejś z nich wiąże się z zagrożeniem więzi, dziecko nie może po prostu z niej zrezygnować ani zmienić opiekunów. Przystosowuje więc siebie.

Może przestać zauważać własne potrzeby, nadmiernie dostrajać się do innych, polegać wyłącznie na sobie, podporządkowywać się albo przeciwnie, walczyć o kontrolę. NARM nazywa te sposoby organizowania doświadczenia adaptacyjnymi stylami przetrwania. Nie są one diagnozami ani sztywnymi typami osobowości. U jednej osoby mogą współistnieć różne strategie, uruchamiane zależnie od relacji i sytuacji.

W dorosłym życiu mogą one brzmieć na przykład tak:

„Nie wiem, czego potrzebuję, ale od razu wyczuwam, czego oczekują inni”.

„Jeśli pokażę słabość, ktoś to wykorzysta”.

„Mogę być blisko, dopóki nie zależy mi zbyt mocno”.

„Kiedy mówię «nie», czuję winę, jakbym robił komuś krzywdę”.

„Wiem, że obiektywnie radzę sobie dobrze, ale wewnętrznie wciąż czuję się gorsza”.

Celem terapii nie jest wypowiedzenie wojny tym strategiom. One powstały po coś i zwykle zasługują najpierw na zrozumienie. Zmiana staje się możliwa, gdy człowiek rozpoznaje, jak sam podtrzymuje dawny wzorzec w teraźniejszości, a jednocześnie doświadcza, że nie musi już pozostawać z nim całkowicie utożsamiony.

Jak wygląda praca w podejściu NARM?

NARM jest terapią skoncentrowaną na teraźniejszości, ale nie oznacza to pomijania historii. Przeszłość jest ważna o tyle, o ile żyje obecnie: w napięciu ciała, sposobie przeżywania siebie, oczekiwaniu odrzucenia, trudności w stawianiu granic czy odruchowym wycofywaniu się z kontaktu. Nie trzeba szczegółowo odtwarzać każdego bolesnego wydarzenia, aby pracować z jego dzisiejszymi skutkami.

Proces opiera się na czterech filarach.

1. Ustalenie kierunku pracy

Terapeuta pyta nie tylko: „Co jest problemem?”, lecz także: „Czego chcesz dla siebie?”. Odpowiedź może dotyczyć większej swobody w relacjach, prawa do potrzeb, zdolności mówienia „nie” bez paraliżującego poczucia winy albo łagodniejszego stosunku do siebie.

To pytanie nie jest ozdobnym początkiem sesji. Pomaga oddać osobie korzystającej z terapii wpływ na proces. W doświadczeniu traumy relacyjnej cudza wiedza, przewaga lub pewność mogły wielokrotnie oznaczać utratę własnego głosu. Dlatego terapeuta nie powinien stawać się kolejną osobą, która wie lepiej, kim klient jest i czego potrzebuje.

2. Pytania służące eksploracji

Terapeuta pomaga przyjrzeć się temu, co dzieje się właśnie teraz. Może zapytać, co osoba zauważa w ciele, gdy mówi o swojej potrzebie, jaka myśl natychmiast podważa jej pragnienie albo co sprawia, że wycofuje się z kontaktu w chwili, gdy pojawia się bliskość.

Nie chodzi o przesłuchanie ani o dopasowanie człowieka do gotowej teorii. Dobre pytanie poszerza świadomość. Złe pytanie potrafi jedynie zręcznie przemycić interpretację terapeuty. W NARM ważna jest więc ciekawość, która pozostawia miejsce na odpowiedź klienta, również wtedy, gdy brzmi ona: „Nie, to do mnie nie pasuje”.

3. Wzmacnianie sprawczości

Trauma relacyjna często pozostawia po sobie poczucie bezsilności albo przekonanie, że zmiana zależy głównie od reakcji innych ludzi. W NARM zwraca się uwagę na różnicę między odpowiedzialnością a obwinianiem.

Człowiek nie odpowiada za to, co spotkało go w dzieciństwie. Może jednak stopniowo rozpoznawać, co robi dziś, gdy pojawia się dawne zagrożenie: czy odcina się od potrzeb, zamiera, atakuje siebie, podporządkowuje się, czy próbuje kontrolować relację. Odzyskiwanie sprawczości nie polega na komunikacie „sam sobie to robisz”. Polega na odkrywaniu, że obecnie pojawia się choć odrobina wyboru tam, gdzie wcześniej działał wyłącznie automatyzm.

4. Zauważanie zmian psychobiologicznych

W trakcie sesji zmiana nie zawsze przychodzi jako wielkie olśnienie. Czasem jest nią swobodniejszy oddech, rozluźnienie szczęki, możliwość pozostania w kontakcie mimo wstydu, pojawienie się złości bez natychmiastowego ataku na siebie albo zdanie: „Teraz czuję, że naprawdę mogę odmówić”.

Terapeuta pomaga zauważyć i nazwać takie momenty. Nie po to, żeby ogłosić sukces przed końcem sesji, lecz żeby nowe doświadczenie nie zniknęło niezauważone. Ciało jest tu jednym ze źródeł informacji, nie nieomylnym wykrywaczem prawdy. Odczucie w ciele może coś znaczyć, ale jego sens wymaga wspólnego, ostrożnego rozpoznania.

Czy w NARM trzeba wracać do bolesnych wspomnień?

Nie zawsze. NARM nie zakłada, że zdrowienie wymaga szczegółowego opowiadania o każdym doświadczeniu ani intensywnego przeżywania go ponownie. Zbyt szybkie kierowanie osoby ku przeszłości może zwiększyć pobudzenie, wstyd, odrętwienie lub poczucie utraty kontroli.

Jednocześnie NARM nie zabrania mówienia o historii. Jeśli wspomnienie jest ważne dla aktualnego procesu, może stać się częścią terapii. Różnica polega na tym, że uwaga pozostaje również przy teraźniejszości: co dzieje się ze mną teraz, kiedy o tym mówię, jak odnoszę się do własnych emocji i co pomaga mi pozostać w kontakcie ze sobą.

Dla kogo praca inspirowana NARM może być pomocna?

Perspektywa NARM może mieć znaczenie dla osób, które:

  • doświadczają chronicznego wstydu lub poczucia, że są gorsze, wadliwe albo „nie takie”;
  • mają trudność z rozpoznawaniem i wyrażaniem własnych potrzeb;
  • nadmiernie dostosowują się do innych, a później czują złość, wyczerpanie lub pustkę;
  • boją się bliskości, zależności, odrzucenia albo utraty autonomii;
  • mają trudność ze stawianiem granic i mówią „tak”, choć wewnętrznie czują „nie”;
  • pozostają w ciągłej gotowości, kontroli lub napięciu;
  • wycofują się z relacji albo czują się samotne również wtedy, gdy są wśród ludzi;
  • rozumieją swoje schematy intelektualnie, lecz w ważnych sytuacjach nadal reagują w ten sam sposób;
  • zmagają się z następstwami przemocy, zaniedbania, parentyfikacji lub emocjonalnej niedostępności opiekunów;
  • chcą budować stabilniejsze poczucie siebie, większą zdolność wyboru i bardziej wzajemne relacje.

Ta lista nie jest narzędziem do samodzielnej diagnozy. Podobne trudności mogą mieć różne źródła, a wybór sposobu leczenia powinien uwzględniać indywidualną sytuację, stan zdrowia i nasilenie objawów. W ostrym kryzysie, przy wysokim ryzyku samobójczym, psychozie, ciężkim uzależnieniu lub nasilonej dysocjacji sama psychoterapia ambulatoryjna może być niewystarczająca i wymagać współpracy z psychiatrą albo inną formą specjalistycznej pomocy.

NARM a Gestalt – dwa podejścia spotykające się w relacji

Moim podstawowym podejściem psychoterapeutycznym jest Gestalt. NARM nie zastępuje go w mojej pracy, lecz poszerza sposób rozumienia traumy relacyjnej i rozwojowej.

Oba podejścia łączy koncentracja na tym, co wydarza się w teraźniejszym doświadczeniu, szacunek dla sposobów, dzięki którym człowiek przystosował się do swojego środowiska, oraz przekonanie, że zmiana nie wynika wyłącznie z intelektualnego wyjaśnienia problemu. Ważne jest także to, co dzieje się pomiędzy klientem a terapeutą: czy można pozostać sobą w kontakcie, nie zgadzać się, doświadczać granic, mieć własne tempo i zachować wpływ.

Perspektywa NARM wnosi szczególną uważność na konflikt między pragnieniem więzi a lękiem przed nią, na chroniczny wstyd, strategie odłączenia od siebie oraz utrwalone przekonania dotyczące własnej tożsamości. Gestalt pomaga natomiast doświadczać tych procesów bezpośrednio w relacji i zauważać, jak tworzą się one w konkretnym polu życia. W praktyce nie chodzi o mechaniczne łączenie technik, lecz o spójny sposób bycia z osobą, która przychodzi po pomoc.

Jak pracuję z traumą relacyjną?

Nie zaczynam od założenia, że wiem, co oznacza Twój objaw. Interesuje mnie, jak Ty go przeżywasz, w jakich sytuacjach się pojawia i przed czym mógł Cię kiedyś chronić. Wspólnie przyglądamy się temu, czego chcesz dla siebie oraz co dzieje się w Tobie, gdy próbujesz się do tego zbliżyć.

W pracy zwracam uwagę na emocje, myśli, reakcje ciała i sposób, w jaki układa się kontakt między nami. Nie forsuję powrotu do wspomnień i nie traktuję silnego przeżycia jako dowodu, że terapia działa. Intensywność nie zawsze oznacza głębokość. Czasem ważniejszą zmianą jest możliwość pozostania przy sobie bez uciekania w analizę, podporządkowanie albo wewnętrzny atak.

Dbam również o to, aby terapia nie odbierała sprawczości. Interpretacja terapeuty jest propozycją do wspólnego sprawdzenia, a nie ostateczną prawdą o kliencie. Możesz się zatrzymać, nie zgodzić, czegoś nie wiedzieć albo potrzebować czasu. W pracy z traumą relacyjną taki sposób budowania kontaktu nie jest jedynie kwestią dobrej atmosfery. Jest częścią procesu terapeutycznego.

Czy NARM jest dla Ciebie?

Nie trzeba umieć nazwać swojej historii traumą, żeby zgłosić się na konsultację. Czasem punktem wyjścia jest trudność w relacjach, przewlekły wstyd, lęk przed oceną, poczucie pustki, silna samokrytyka albo zmęczenie ciągłym dostosowywaniem się do innych.

Podczas pierwszych spotkań możemy wspólnie przyjrzeć się temu, z czym przychodzisz, czego potrzebujesz i czy proponowany przeze mnie sposób pracy jest dla Ciebie odpowiedni. Psychoterapia nie obiecuje życia bez bólu. Może jednak pomóc odzyskać kontakt ze sobą, zobaczyć większy wybór i stopniowo budować relacje, w których bliskość nie musi oznaczać rezygnacji z siebie.

Krótkie FAQ

Czy NARM jest psychoterapią traumy?

NARM jest modelem klinicznym opracowanym do pracy ze skutkami traumy rozwojowej, relacyjnej i złożonej. Koncentruje się na tym, jak dawne strategie przetrwania wpływają dziś na emocje, obraz siebie, ciało i relacje.

Czy podczas terapii NARM trzeba opowiadać o traumatycznych wydarzeniach?

Nie zawsze. Historia może być ważna, ale praca skupia się głównie na tym, jak jej skutki ujawniają się obecnie. Tempo i zakres wracania do wspomnień powinny uwzględniać gotowość oraz bezpieczeństwo osoby korzystającej z terapii.

Czym NARM różni się od terapii Gestalt?

Gestalt jest odrębnym nurtem psychoterapii. NARM to model skoncentrowany szczególnie na traumie rozwojowej i relacyjnej. Oba podejścia zwracają uwagę na teraźniejsze doświadczenie, relację terapeutyczną, ciało i odzyskiwanie możliwości wyboru, dlatego mogą się wzajemnie uzupełniać.

Comments are closed